Po roku przerwy Formuła 1 wraca na uliczny tor w kanadyjskim Montrealu. Każda osoba śledząca poczynania Roberta Kubicy wie, że ten tor jest dla niego szczególny z dwóch powodów. Po pierwsze to tutaj Kubica cudem uszedł bez szwanku z dramatycznie wyglądającego wypadku, z którego film znajduje się poniżej. Oglądając relacje na żywo zapadłem się w fotelu i nie mogłem wymówić słowa. Na szczęście, w co trudno uwierzyć, Kubica doznał tylko lekkiego skręcenia kostki. Pomimo braku obrażeń, nie został dopuszczony (ze względów medycznych i regulaminowych) do kolejnego wyścigu, w którym zastąpił go nikomu nieznany wtedy Vettel;)
Drugi powód dla którego wyścig na torze w Montrealu jest dla Kubicy wyjątkowy to fakt, że do dnia dzisiejszego jest to jedyny tor, na którym ukończył wyścig na najwyższym stopniu podium. Wyczynu tego dokonał w rok po feralnym wypadku, w dniu starcia reprezentacji Polski z Niemcami na mistrzostwach świata, niestety nie tak szczęśliwego jak wyścig Kubicy
Już w ten weekend, po tygodniowej przerwie, rozpocznie się GP Turcji. Dotychczasowa forma Roberta Kubicy zaskakuje wszystkich, nikt nie marzył o tym, że nasz rodak w 6 wyścigach dwa razy stanie na podium jeżdżąc bolidem Renault.
Po bardzo dobrym wyścigu Kubicy w Monte Carlo wszyscy liczą na kolejny dobry występ tym razem na dość trudnym torze w Turcji.
Już jutro pierwsze treningi, które na pewno dadzą nam informacje na temat formy Kubicy w Turcji
Tak niewiele brakowało aby Robert Kubica po raz drugi z rzędu stanął na podium w tegorocznej serii wyścigów Grand Prix F1. Polak ukończył jednak GP Malezji na (jak to mówią sportowcy) najgorszym miejscu, 4. Trzeba jednak szczerze przyznać, że to i tak świetny wynik. Polski kierowca znów miał świetny start, na którym awansował o kilka pozycji. Pomogli mu w tym co prawda inni kierowcy, ale jednak. Polak jechał bardzo dobrze i rozważnie, nie dając się dogonić ścigającym go samochodom McLarena i Force India. Trzeba również przyznać, że miejsce trzecie było blisko tylko z faktu. Realnie Robert nie miał zbyt wielkich szans na doścignięcie jadącego przed nim Rosberga i przejechał linię mety 5 sekund za Niemcem. W tej sytuacji, jak pisałem wcześniej, najistotniejsza była ochrona 4 miejsca, o które zacięcie walczył Adrian Sutil, który z kolei był cały czas naciskany przez Lewisa Hamiltona
Wyścig wygrał, wreszcie, Sebastian Vettel z Red Bulla, który finiszował przed swoim kolegom z drużyny Markiem Webberem i Niemcem Nico Rosbergiem z Mercedesa.
Wymarzony początek sezonu 2010 dla kierowców Ferrari. W rozegranej wczoraj pierwszej kwalifikacji Mistrzostw Świata F1 na torze w Bahrajnie włoska ekipa sięgnęła po dublet! Pierwsze miejsce wywalczył Fernando Alonso, a tuż za nim finiszował Felipe Massa. Radość Hiszpana tym większa, że był to jego debiut w barwach Ferrari. W jednym z przedsezonowych wywiadów kierowca przyznał, że ściganie się w czerwonym bolidzie z czarnym rumakiem było od zawsze jego marzeniem i chciałbym zakończyć w nim karierę, ścigając się jeszcze kilka dobrych lat.
Tuż za dwójką kierowców Ferrari na metę wjechał mistrz świata sprzed 2 lat Anglik Lewis Hamilton. Prawdziwym pechowcem niedzielnego GP można jednak uznać kierowcę Red Bull Racing Sebastiana Vettela. Niemiec od samego początku jechał bardzo pewnie, od razu wyszedł na czoło stawki, osiągał dobre czasy i nic nie wskazywało na to żeby ktokolwiek mógł mu zagrozić, ale tylko do czasu feralnej awarii układu wydechowego. Bolid Niemca nagle bardzo zwolnił (tracił prawie 5 sekund na okrążeniu do najlepszych). Bez najmniejszego problemu, najpierw doganiali, a później wyprzedzali go kolejno: Alonso, Massa i Hamilton. Z obliczeń wynikało, że jeśli sytuacja będzie wyglądać tak do końca to Vettel może nawet nie zdobyć punktu. Jednak dzięki dobrej jeździe udało mu się obronić 4 pozycję.
Pecha miał również niestety Robert Kubica. Tuż po starcie, na pierwszym wirażu z bolidu Marka Webbera, za którym jechał Kubica, wyciekł olej i powstała ogromna smuga dymu. Robert przyhamował, ale jadący za nim Adrian Sutil tego nie zrobił i uderzył w samochód Polaka. Bolid Renault wylądował na poboczu i Robert spadł na 21 miejsce. Mimo późniejszej dobrej jazdy i szaleńczej pogoni udało mi się awansować tylko (lub aż) na 11 pozycję. Pierwszą która nie zdobywa punktów.
Tak! To już jutro! Piątek 12 marca ruszają pierwsze treningi przed pierwszą kwalifikacją mistrzostw świata f1 w sezonie 2010 GP Bahrajnu. W stawce 11 ekip, 22 kierowców. Są bardziej i mniej doświadczeni. Są stare zespoły i nowe, są też takie które powstały przed poprzednim sezonem. Wielu kierowców zmieniło barwy, ale są też tacy, którzy pozostali w ekipach z poprzedniego sezonu. Są tacy, jak Red Bull, którzy pozostali w dokładnie takim samym składzie, z 2 kierowcami, którzy mogą poważnie włączyć się do walki o tytuł mistrzowski, zarówno indywidualny, jak i zespołowy. My osobiście, oczywiście trzymamy kciuki za naszego jedynaka w stawce F1 drivers. Przed sezonem wygląda na to, że wszytko jest OK. Renault jak i Robert studzą entuzjazm kibiców wypowiadając się dość realistycznie o pierwszych startach w nowym sezonie. Wszystko powinno iść do przodu i poprawa powinna być widoczna z wyścigu na wyścig. Również z kolegą Robert się dogaduje. Petrow wypowiada się o Robercie w samych superlatywach i mówi, że wiele może się od niego nauczyć. Liczymy, że przede wszystkim tego jak wygrywać!!!
Amerykański team, który w zbliżającym się sezonie F1 2010 miał zadebiutować na torach nie zrobi tego. Włodarze zespołu zgłosili się bowiem do FIA z prośbą o odroczenie o rok ich debiutu w F1 oraz o utrzymanie ich na liście zespołów do startu w sezonie 2011. Aktualnie prace w stajniach zespołu stanęły. Jak powiedział jeden z założycieli zespołu miała to być sprawa poufna i najprawdopodobniej wystąpił jakiś przeciek. Pewne więc jest, że nie zobaczymy bolidów US F1. Nie wyjaśniło się jednak wciąż, czy będący w rezerwie Stefan GP zastąpi Amerykanów gdyż decyzja zarówno w tej, jak i dotyczącej US F1 sprawie, należy do FIA.
Do pierwszego w tym sezonie startu pozostał niewiele ponad tydzień i kibice F1 już ostrzą sobie zęby na zaciętą rywalizację. Mogą się jednak rozczarować. Nie wykluczone jest bowiem, że po wielu zmianach w bolidach pierwszy wyścig GP Bahrajnu będzie swoistym testem w warunkach wyścigowych dla teamów. W takim też tonie wypowiadał się na ten temat Robert Kubica, który stwierdził, że Renault na początku sezonu raczej nie będzie odgrywało ról walki o czołowe pozycje w wyścigach… Kto wie, może to tylko zasłona dymna:)